O projekcie

Projekt „Baletnica w mieście” realizuję od kilku lat. Tym razem, za pomocą fotografii, spróbowałem zilustrować litery, które korespondują z imionami poszczególnych baletnic. Wszystkie imiona mają własne konotacje. Niosą w sobie również informacje o osobie, do której są przypisane. Z imienia możemy dowiedzieć się wiele o danej osobie – jaka jest, jaki ma charakter, jaka jest jej natura…. A jakie są moje baletnice?

Agata, imię pochodzi z greckiego i oznacza: osoba dobra, szlachetna, wspaniała ciepła, o wielkim sercu. Do języka polskiego przeszło z łaciny kościelnej. W Polsce używane od XIII wieku. Liczba imienia to 3. Agata obdarzona jest radosnym i optymistycznym podejściem do życia. Charakterystyczne cechy to: harmonia wewnętrzna i doskonała adaptacja do otoczenia. Natura numerologiczna Agaty odpowiada sile połączonych żywiołów powietrza i wody. Planetarnie łączą się z wpływem Jowisza i Merkurego.

Aleksandra, imię pochodzenia greckiego, oznacza: obrońcę ludzi. W Polsce używane jest od XIV wieku. Liczba imienia wynosi 6. Aleksandra posiada wielką umiejętność budowania głębokich relacji z otoczeniem. Ceniona jest jej zdolność współdziałania z innymi. Jest realistką i romantyczką. Jej natura to połączone żywioły wody i powietrza. Aleksandra jest pod wpływem Księżyca i Jowisza. Księżyc silnie podkreśla sferę uczuć i wrażliwości. Jowisz wprowadza łagodność i wyrozumiałość.

Amela, imię pochodzi od starogermańskiego słowa: pracowity, niezmordowany. W Polsce pojawiło się w XIV wieku. Szczególnie popularne było w epoce romantyzmu. Liczba imienia to 5. Wzmacnia naturalną grację i kulturę osobistą. Mocne strony Amelii to stałość i pewność siebie. W kontaktach międzyludzkich liczy się dla niej szczerość i sprawiedliwość. Natura jej odpowiada sile ognia i powietrza. Jest pod wpływem Słońca i Wenus.

Hanna, imię pochodzenia semickiego, oznacza: wdzięk. Liczba imienia to 11. Zaliczana jest do grupy liczb mistrzowskich. Odkrywczość i nowatorstwo w działaniu Hani sprzyja zdobyciu ciekawych doświadczeń. Zaradność i umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach to jedna z cech Hani. Urodzona humanistka, choć nie stroni od cyfr. Natura Hanny odpowiada sile ognia i ziemi. Jest pod wpływem Marsa i Księżyca.

Julia, imię powstałe w starożytnym Rzymie, oznacza: różę. Liczba imienia to 8. Motto życiowe Julii to: mądrość, odpowiedzialność i uznanie. Natura Julii odpowiada sile połączonych żywiołów ziemi i powietrza. Jest pod wpływem Plutona i Wenus.

Natasza, imię pochodzenia łacińskiego, oznacza: dzień narodzin. W Polsce pojawiło się w XIV wieku. Liczba imienia to 1. Natasza to indywidualistka i zdobywczyni. Doskonale wie, czego chce od świata. Podkreśla potrzebę silnego skupienia uwagi na sobie. Mankamenty charakteru to rozrzutność, brak praktycznego podejścia do codzienności, życie chwilą. Natura jej odpowiada sile połączonych żywiołów ognia i powietrza. Jest pod wpływem Słońca i Marsa.

Olivia, imię pochodzenia łacińskiego, oznacza: miłująca pokój. Liczba imienia to 6, niesie z sobą szlachetność i bezinteresowne oddanie sprawie. Posiada wielką umiejętność budowania głębokich relacji z otoczeniem. Szczególnie ceniona jest jej zdolność współdziałania z innymi. Widoczne jest również oddanie rodzinie i bliskim. Jest realistą i romantykiem w jednym. Natura jej odpowiada żywiołom wody i powietrza. Pozostaje pod wpływem Księżyca i Jowisza.

Wiktoria, imię pochodzenia łacińskiego, oznacza: zwycięstwo. Liczba imienia to 7. Wiktoria jest romantyczna. Typowa dla jest wiara w cuda. Wyobraźnia, mistycyzm, kształtują znaczną część osobowości. Natura Wiktorii odpowiada sile połączonych żywiołów wody i ognia. Planetarnie łączy się z wpływem Neptuna i Jowisza.

Zofia, imię pochodzenia greckiego, wywodzi się od słowa mądrość. Imię to w Polsce występuje od XII wieku. Liczba imienia to 3. Obdarza radosnym i optymistycznym podejściem do życia. Ma osobowość twórczą. Harmonia wewnętrzna i doskonała adaptacja do otoczenia to charakterystyczne jej cechy. Jej natura odpowiada żywiołom powietrza i wody. Jest pod wpływem Jowisza i Merkurego.

Zuzanna, imię biblijne, znane również w starożytnym Egipcie. W języku hebrajskim oznacza: lilia. W języku arabskim jest to nazwa kwiatu lotosu. Jest to najstarsze imię żeńskie wciąż używane na świecie. Liczba imienia to 4. Podkreśla skromność oraz samoograniczenie. Główną jej Zuzann jest prostoduszność. Liczą się dla niej rozwiązania praktyczne, a nie hipotetyczne. Pracowitość, a także poświęcenie się dla innych; oto motto Zuzanny. Zmusza to do pracy nad sobą i przynosi konieczność osobistego rozwoju. Natura jej odpowiada sile połączonych żywiołów powietrza i ziemi. Jest pod wpływem Saturna i Urana.

Zapraszam do zapoznania się z kolejną „Księgą” poświęconą baletnicom i odczytaniem moich opowieści o bohaterkach piątej odsłony projektu „Baletnice w mieście”.

Zielona Góra, 2022, Paweł Janczaruk

W 2015 roku rozpocząłem realizację projektu „Baletnica w mieście”.
W 2017 i 2018 roku zaprezentowałem dwie pierwsze części projektu w formie wystaw.
Natomiast 2019 rok przyniósł pandemię. Przeniosłem projekt do studia fotograficznego. Po pierwszym lockdownie, wyszliśmy z baletnicami ponownie w przestrzeń miasta. W 2020 roku zaprezentowałem rezultat naszych działań. Niestety otwarcie wystawy nie mogło się odbyć, nastąpiła kolejna fala koronawirusa i instytucje kultury ponownie zostały zamknięte. Również w następnym roku przeniesienie wystawy, do galerii „Ciasna” w Jastrzębiu Zdr., i jej otwarcie odbyło się za zamkniętymi drzwiami.
To zamknięcie placówek kultury spowodowało również, że konkursy taneczne odbywały się w formie online. Na prośbę Pani Anieli Anny Sidło zacząłem pojawiać się na próbach żeby zrealizować zapis filmowy, który umożliwi dziewczętom udział w nich. Dziewczęta dwukrotnie zdobyły nagrody.
Moje bywanie na próbach zrodziło pomysł zmierzenia się z materią filmową i montażem filmu. Dziewczęta wtedy ćwiczyły „Coppelię”. Zacząłem kręcić sekwencje filmowe. W efekcie moich pobytów na próbach z powstałego materiału zmontowałem pierwszą filmową etiudę baletową „The Touch of a Butterfly”. Najpierw opracowałem ścieżkę dźwiękową, a następnie do niej dołożyłem obraz. To doświadczenie spowodowało kolejną próbę zmierzenia się, ale tym razem z krótką formą. Na plany zdjęciowe wybrałem blokowiska osiedli zielonogórskich. W tej scenerii Zuza zatańczyła „Łabędzia” do muzyki Camile Seant-Seansa z „Karnawału zwierząt”. Nieraz na scenach zielonogórskich tańczyła ona już do tej kompozycji. Tym razem musiała zmierzyć się z przestrzenią miasta i przypadkowymi przechodniami/widzami.
W filmach występują: Hania Bartkowiak, Aleksandra Dudziak, Julia i Weronika Flasza, Ania Kibała, Amela Kozłowska, Zuzanna Monczak, Agata i Zosia Wojciszewskie.

Zielona Góra, 2022, Paweł Janczaruk

Niemal każda dziewczynka marzy żeby zostać królewną lub księżniczką, każda pragnie być baletnicą. „Miałam wtedy 4 lata i balet postrzegałam przez pryzmat różowych sukienek i baletek. Nigdy bym nie pomyślała, że parę lat później będę wciąż tańczyła” wspomina Zuzanna Monczak. Najczęściej pozostaje to w sferach marzeń, ale niektóre z nich te marzenia spełniają. „Jak każda mała dziewczynka chciałam być baletnicą” mówi Amela Kozłowska. Natomiast spełnieniem marzenia baletnicy jest zatańczenie roli Klary w „Dziadku do orzechów”, czy Odetty w „Jeziorze łabędzim”, w którym „główny motyw muzyczny, u każdej tancerki wywołuje gęsią skórkę” dodaje Zuza.
Jesienią 2015 roku rozpocząłem realizację projektu „Baletnica w mieście”. Wiedząc że podobnych projektów na świecie było i jest kilka, założyłem od razu ścisłe reguły mojej realizacji. Najważniejszą jest połączenie scenerii Zielonej Góry z tańczącą baletnicą. Pierwowzorem dla mojego projektu jest „Ballerina Project”, który od 2000 roku realizuje nowojorczyk Dane Shitagi. Fotografuje on zawodowe tancerki z American Ballet Theater, Boston Ballet i Tulsa Ballet w przestrzeni miast. Podstawową różnicą naszych założeń jest to, że Shitagi fotografuje zawodowe baleriny, a ja baletnice tańczące amatorsko, dla własnej przyjemności. Ola dodaje, że„ jest to przemyślany i interesujący projekt, który łączy sztukę klasyczną ukazaną na tle Zielonej Góry”.
Pierwszą baletnicą z którą zacząłem realizację zdjęć była Ania Szafran i to z nią zbudowaliśmy podwaliny projektu. Podzieliliśmy go na dwie części. Jedna to fotografie realizowane w przestrzeni miasta, a druga to ta w której baletnicę fotografuję na tle dużych przestrzeni okiennych. Od 2018 roku Ania jest tancerką „Mazowsza”, a obecnie również studentką Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie na kierunku pedagogika baletowa, więc nasze kontakty mocno się ograniczyły. W związku z tym do projektu zaprosiłem następną tancerkę Olę Dudziak, która mówi, że„ jest to dla mnie możliwość rozwoju oraz ukazania swojej pasji w ciekawy i kreatywny sposób”. Natomiast od 2019 roku rozszerzyłem projekt o kolejne baletnice. Każda z nich wnosi do projektu coś nowego, innego, ulotnego ale bardzo ważnego dla realizacji poszczególnych fotografii. Ola szyk i aparycję, Zuza harmonię i wytworność, Amela wesołość i (spacja)zwinność, Hania Bartkowiak profesjonalizm i wykwintność, Julia Flasza radość i delikatność, Olivia Schneider entuzjazm i subtelność, Zosia Wojciszewska perfekcję i elegancję. Od 2020 roku w sesjach uczestniczą też Agnieszka Wojciszewska i Wiktoria Flasza.
Zielona Góra to miasto, w którym żyję, które kocham i które znam. „Miasto pełni tu bardzo ważną rolę. Urbanistyczny krajobraz staje się sceną dla sztuki, dzięki czemu każde zdjęcie jest inne” napisała Ania. Do scenerii kolejnych sesji wybieram miejsca zarówno znane i rozpoznawalne, ale też i te niebanalne, mniej znane i omijane przez mieszkańców i turystów. Uwiecznienie piękna baletu w przestrzeni miejskiej okazało się zadaniem nie najłatwiejszym. Podejmuję je wyszukując odpowiedniej scenerii do kolejnej sesji. By następnie odpowiednio wkomponować w nią baletnicę. Baletnica i dane miejsce muszą ze sobą być w idealnej harmonii. Mimo, że projekt nie trwa zbyt długo niektórych miejsc już nie ma. Zmieniły się i nie można ich ujrzeć na własne oczy. Pozostały jedynie na fotografiach jako ślady pamięci.
Od początku realizacji projektu wspólnie pracuję z baletnicami nad pierwszym wyborem zdjęć tak żeby nie było „widać momentów, które sprawiają dość duży ból” mówi Julia. Dzięki takiej pracy, z poszczególnej sesji, pozostają tylko te najważniejsze zdjęcia które pokazują tancerkę w doskonałych pozach. Fotografia ukazuje „dokładność, ciężką pracę i włożony wysiłek” dodaje Ola. Balet na zdjęciach może wyglądać dobrze lub źle. „Trzeba też się wczuć w postać jaką się gra i tańczyć całą sobą” pisze Zosia. Odbiorca nie musi znać się na balecie, a na zdjęciach musi odnaleźć profesjonalizm i perfekcję. „Tu nie ma nic za darmo. – mówi Zuza – Można mówić o przysłowiowym „pocie, krwi i łzach” i to po części prawda”. Stąd tak ważny jest dla mnie pierwszy przegląd zdjęć, który robię wraz z baletnicą. Wtedy okazuje się, że najtrudniejszym nie jest zrobienie samych zdjęć, ale wybór właśnie tych najistotniejszych. Ostatecznego wyboru fotografii dokonuję wykonując ostatecznej obróbki, kiedy to pozostają tylko te najlepsze pod względem fotograficznym, oraz prawideł sztuki baletowej.
Muzyki na zdjęciach usłyszeć nie można, ale sztuką jest pokazać ją na fotografiach tak żeby z nich płynęła. Baletnica, słowami Oli „dba o każdy detal”, ja o perfekcję fotografii. To co słyszała tancerka w danym momencie, tańcząc na planie fotograficznym, staram się uchwycić na zdjęciach, tak żeby odbiorca spoglądając na nie był w stanie również usłyszeć te dźwięki. Harmonia, płynność, delikatność, zwiewność, ale też zatrzymanie, zawieszenie i statyka, niekiedy melancholia i zauroczenie, ale również dynamika i drapieżność. Choreografia, którą realizuje tancerka, to czysta improwizacja, a o której Ania mówiła, że „pozwala na zdobywanie technicznych umiejętności, niezbędnych do tworzenia”. Zatrzymanie i zaprezentowanie tego w tej jednej fotografii jest najistotniejszym moim celem.
Fotografia zatrzymując moment, tą jedną chwilę, prezentując to, co czuje baletnica. Ale też i to co działo się obok. Przechodnie, rowerzyści, ktoś siedzący na ławce, przejeżdżające samochody, przelatujący ptak. Te elementy również mają wpływ na ostateczny charakter fotografii. Błękit nieba, chmury deszczowe, wiejący wiatr, zachodzące letnie słońce, spadające jesienne liście, wiosenne przebiśniegi, pierwszy śnieg. To inspiracja chwilą i przyrodą. Pustka zaułków miejskich, cisza poranka, gwar popołudniowego ruchu, wybijający godziny zegar, nocna cisza, zgiełk przejeżdżających samochodów. To codzienne życie miasta, również powoduje zamyślenie baletnicy, a przez to i ma też wpływ na jej taniec. „Jeśli długo już tańczysz to balet staje się częścią twojego życia i sposobu bycia” dodaje Zuza. Zwykłe miejsca, na naszych fotografiach stają się niezwykłymi. Czasami zapomniane, niedostrzegane przekształcają się w motyw piękna. Scenografia, w której odbywa się taniec, to miejsca do których często wracam. Miasto, oddaje swój czar w tej jednej i niepowtarzalnej chwili. „Zdjęcia podkreślają piękno tańca klasycznego oraz urokliwych miejsc naszego miasta” twierdzi Ola. Mam nadzieję, że dzięki tym fotografiom uda się widzom zobaczyć piękno tańca, muzykę i to, że kochamy nasze miasto – Zieloną Górę. Zuza podsumowuje to tak: „Udział w projekcie jest dla mnie kolejnym wyzwaniem, przeżyciem, nowym doświadczeniem. Zaprezentowaniem nie tylko mojej pasji, która poza sceną, czy salą baletową trudno pokazać, ale także miasta w którym się wychowałam i żyję na co dzień”.

Zielona Góra, 2020, Paweł Janczaruk

„„Baletnica w mieście” przedstawia piękno ukryte w ruchach tancerki, pozbawionej scenicznego makijażu, kostiumu i przepychu”. Tak o naszym projekcie, który rozpoczęliśmy jesienią 2015 roku, napisała Ania Szafran. Od samego początku założeniem projektu jest to, że zdjęcia będą powstawać wyłącznie w naszym mieście – Zielonej Górze. „Miasto pełni tu bardzo ważną rolę. Urbanistyczny krajobraz staje się sceną dla sztuki, dzięki czemu każde zdjęcie jest inne” mówi Ania. Natomiast efektem jest strona internetowa, a będzie wystawa fotografii i album fotograficzny.

Kiedy Ania na początku 2015 roku, podsunęła pomysł fotografowania jej tańczącej na ulicach miasta, nie widziałem w tym celu. Zadałem sobie pytanie: po co mam robić tego typu zdjęcia? Musiało minąć pół roku, kiedy to stwierdziłem, że celu jako takiego nie musi być, że celem może być fotografowanie samo w sobie. Uwiecznienie piękna tańczącej baletnicy w przestrzeni miejskiej. Wiedziałem, też że zadanie to nie będzie łatwe, oraz że musi polegać na całkowitej naszej współpracy. W projekcie ważna jest rola obojga nas. Ania nie występuje tylko w roli tancerki, ale również uczestniczy w wyborze zdjęć. W czasie sesji wygląda to co prawda jakby każde z nas robiło swoje, czyli Ania tańczy a ja fotografuję, ale tak nie jest. To jest początek naszej pracy, która dopiero zaczyna się poza sesją. I tak po kolei: pierwsza selekcja fotografii, wstępne ich opracowanie, analiza poszczególnych ujęć, wymiana maili, rozmowy o zdjęciach i ostateczny wybór. Dzięki temu, z poszczególnej sesji, pozostają te najlepsze fotografie. Przy okazji każde z nas uczy się od drugiego. Ania mówi, że każda sesja „motywuje nas do działania” i jest to prawda. Ja poznaję sztukę baletu, Ania tajniki fotografii.
Zaczynając projekt o balecie nie wiedziałem prawie nic. Teraz nadal niewiele wiem, chociaż przeczytałem kilka książek o balecie, oglądnąłem kilkanaście filmów ze spektaklami, byłem też na jednym przedstawieniu i fotografowałem na kilku lekcjach baletu. Często rozmawiamy, a ja staram się jak najwięcej dowiedzieć o balecie, a to po to żeby zrobić kolejną fotografię. Ania twierdzi, że „balet jest najwspanialszym sposobem na samodoskonalenie zarówno fizyczne, jak i duchowe”. Dodam, że motywuje również do działania twórczego nawet mnie – fotografa.

Nie ukrywamy, że wzorujemy się na podobnych, już realizowanych projektach. Pierwowzorem jest ten realizowany od 2000 roku, przez nowojorskiego fotografa Dane Shitagi. Wtedy zaczął fotografować zawodowe tancerki z American Ballet Theater, Boston Ballet i Tulsa Ballet w przestrzeni miejskiej. Cykl ten nazwał „Ballerina Project”. Założył profile na Facebooku, Instagramie, Tumblrze i Twitterze, gdzie publikuje zdjęcia z kolejnych sesji. Na początku używał tradycyjnych metod fotograficznych. „Dopiero wiosną 2012 roku zacząłem używać cyfrówek”. Przenosi balet ze sceny teatru na ulice, przez co wpisuje taniec w codzienność życia miasta. „Staram się robić zdjęcia baletnic – nie ich tańca.” „Ballerina Projekt” zdobył popularność i doczekał się licznych kontynuacji. Podobne zdjęcia powstają w Miami, Bostonie, Toronto i na Hawajach. Od 2008 roku australijska fotograf Lisa Tomasetti fotografuje Australian Ballet. Podróżując z nim wykonuje zdjęcia baletnic na ulicach Paryża, Nowego Jorku, Tokio i Szanghaju. Jako scenerię wybiera najbardziej ruchliwe ulice i skrzyżowania. Podczas wyjazdu Baletu do Chin wybrała jednak dzielnice mieszkalne Pekinu. „To sprawia, że [zdjęcia] wyglądają inaczej, staram się znaleźć uliczki, które nie są tak znane turystom”.

Balet na zdjęciach możne wyglądać dobrze lub źle. Najtrudniejszym okazuje się nie jest zrobienie odpowiednich zdjęć w „decydującym momencie”. Natomiast, sztuką jest wybór tych najlepszych, na którym baletnica prezentuje się nie tylko pięknie, ale również idealnie według prawideł techniki baletowej. Pamiętajmy, że balet powstał dla ukazania tancerzy w doskonałych pozach, które mają ukazywać harmonię i perfekcję. Tancerze mają wyglądać pięknie. Gdy tańczą nie zauważamy krótkich momentów, kiedy przybierają nie zawsze idealne ułożenie. Nasze oko odnotowuje tylko pozy kulminacyjne, zatrzymane i utrzymane. „Nieustanne dążenie do perfekcji i praca nad przekraczaniem własnych granic” tak o tańcu mówi Ania. Dlatego w fotografii baletu tak ważna jest równowaga, aby zatrzymać na zdjęciu ten odpowiedni moment. Dla tancerki treścią jej pracy jest dążenie do ideału, napełnieniem tańca uczuciami i emocjami. „Nasz projekt pokazuje tancerkę przede wszystkim poza teatralnym środowiskiem. Pozostawioną samą z sobą i swoimi myślami” mówi Ania. Dlatego wybór zdjęć jest bardzo istotny. Musi być zaakceptowany przez Anię, bo to ona pracuje ciałem i wyglądem. Dobra prezencja jej na zdjęciach jest niezmiernie ważna i „pozwoli czerpać jeszcze większą satysfakcję”. Fotografie mają nie psuć jej pracy. Co prawda wpadki się zdarzają, ale są tylko drogą do osiągnięcia perfekcji. Dla Ani tańczenie w balecie „pozwala na zdobywanie technicznych umiejętności, niezbędnych do tworzenia”. Moim zatrzymanie tego w fotografii, w harmonii z architekturą naszego miasta.

Najpiękniejszym w naszym projekcie jest to, że Ania tańczy spektakl, którego świadkiem, widzem i rejestratorem jestem w tym danym momencie tylko ja. Scenografia, w której odbywa się taniec, zobaczą dopiero oglądający nasze fotografie. Muzyka, do której tańczy Ania, zostaje uchwycona jedynie w fotografii. Operatorem światła jest słońce, które oddaje swój czar w tej jednej i niepowtarzalnej chwili. Fotografia natomiast prezentuje to wszystko w jednym, jedynym ujęciu. Ania ma również nadzieję, że: „„Baletnica w mieście” poruszy i zachwyci a w szczególności uświadomi, że posiadanie pasji to wielki skarb”.

Zielona Góra, 2016, Paweł Janczaruk