O projekcie

Jesienią 2015 roku rozpocząłem z Anią Szafran realizację projektu „Baletnica w mieście”. Ania wtedy uczestniczyła w zajęciach baletowych Społecznego Ogniska Artystycznego, a ja o balecie wiedziałem niewiele. Obecnie jest studentką Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie na kierunku pedagogika baletowa i niestety nasze kontakty mocno się ograniczyły. W 2018 roku do projektu zaprosiłem kolejną baletnicę Olę Dudziak, która również swoje kroki stawia w SOA. Z Olą kontynuujemy dalej realizację projektu, myśląc również o jego modyfikacji i rozwoju. Mamy zamiar rozbudować go również o duet baletnic.
Od momentu współpracy z Anią stałym bywalcem spektakli baletowych, wzbogaciłem też swoją płytotekę o płyty z muzyką do spektakli, ale również i „pochłaniam” literaturę związaną z baletem.
Podobnych projektów realizowanych na świecie było i jest kilka. Pierwowzorem dla nas jest „Ballerina Project” realizowany od 2000 roku, przez nowojorczyka Dane Shitagi. Fotografuje on zawodowe tancerki z American Ballet Theater, Boston Ballet i Tulsa Ballet w przestrzeni miejskiej.
Rozpoczynając projekt założyłem ścisłe reguły, których trzymamy się od samego początku. Najważniejszą jest połączenie scenerii miasta z tańczącą baletnicą. Uwiecznienie piękna baletu w przestrzeni miejskiej okazał się pomysłem bardzo trafionym, choć zadanie to nie należy do najłatwiejszych. Zielona Góra to miasto, w którym żyjemy i które kochamy. Do scenerii kolejnych sesji wybieram miejsca znane rozpoznawalne i niebanalne, ale też i te, do których zaglądam z sentymentem i nostalgią. Na zdjęciach można zobaczyć również i takie miejsca, które mijamy codziennie, ale rzadko mamy czas, żeby przystanąć w nich na chwilę i je zobaczyć. Mimo to, że nasz projekt nie trwa zbyt długo niektórych miejsc już nie ma. Zmieniły się i już nie można ich ujrzeć na własne oczy. Pozostały na naszych fotografiach.
Od początku realizacji projektu wspólnie pracujemy nad wyborem zdjęć, a jest to proces długi i żmudny. Dzięki takiej pracy, z poszczególnej sesji, pozostają tylko te najważniejsze dla nas zdjęcia. Balet na zdjęciach możne wyglądać dobrze lub źle. Najtrudniejszym nie jest zrobienie samych zdjęć, ale wybór właśnie tych istotnych. Pozostają te najlepsze pod względem fotograficznym, oraz prawidłowości sztuki baletowej.
Muzyki na zdjęciach usłyszeć nie można, ale sztuką jest żeby z fotografii płynęła muzyka. To co tancerka słyszała w danym momencie, tańcząc na planie fotograficznym, odbiorca jest w stanie zobaczyć w przybranych pozach. Dynamika, strzelistość, zwiewność, ale też zatrzymanie, zawieszenie i statyka, niekiedy melancholia i zauroczenie. Choreografia, którą realizuje to czysta improwizacja, która „pozwala na zdobywanie technicznych umiejętności, niezbędnych do tworzenia”. Zatrzymanie i zaprezentowanie tego w tej jednej fotografii jest najistotniejszym.
Fotografia zatrzymuje moment, tą jedną chwilę, prezentując to co czuje baletnica. Ale też i to co działo się obok. Przechodnie, rowerzyści, ktoś siedzący na ławce, przejeżdżające samochody, przelatujący ptak. Codzienne życie miasta, to również spowodowało zachwyt lub zamyślenie baletnicy, a przez co i na jej taniec. Błękit nieba, chmury deszczowe, wiejący wiatr, zachodzące letnie słońce, spadające jesienne liście, wiosenne przebiśniegi, pierwszy śnieg. To inspiracje chwilą. Pustka zaułków, cisza poranna, gwar popołudniowej ulicy, wybijający godziny zegar, nocna cisza. Zwykłe miejsca, ale na naszych fotografiach stają się niezwykłymi. Czasami zapomniane, niedostrzegane przekształcają się w motyw piękna. Scenografia, w której odbywa się taniec, to miejsca, które lubimy i do których wracamy. Miasto, które oddaje swój czar w tej jednej i niepowtarzalnej chwili. Fotografie zatrzymują to wszystko w tym jednym, jedynym ujęciu. Mam nadzieję, że dzięki tym fotografiom uda się widzom zobaczyć piękno tańca, muzykę i to, że kochamy nasze miasto – Zieloną Górę.

Zielona Góra, 2019, Paweł Janczaruk

„„Baletnica w mieście” przedstawia piękno ukryte w ruchach tancerki, pozbawionej scenicznego makijażu, kostiumu i przepychu”. Tak o naszym projekcie, który rozpoczęliśmy jesienią 2015 roku, napisała Ania Szafran – baletnica tańcząca w Społecznym Ognisku Artystycznym. Od samego początku założeniem projektu jest to, że zdjęcia będą powstawać wyłącznie w naszym mieście – Zielonej Górze. „Miasto pełni tu bardzo ważną rolę. Urbanistyczny krajobraz staje się sceną dla sztuki, dzięki czemu każde zdjęcie jest inne” mówi Ania. Natomiast efektem jest strona internetowa, a będzie wystawa fotografii i album fotograficzny.

Kiedy Ania na początku 2015 roku, podsunęła pomysł fotografowania jej tańczącej na ulicach miasta, nie widziałem w tym celu. Zadałem sobie pytanie: po co mam robić tego typu zdjęcia? Musiało minąć pół roku, kiedy to stwierdziłem, że celu jako takiego nie musi być, że celem może być fotografowanie samo w sobie. Uwiecznienie piękna tańczącej baletnicy w przestrzeni miejskiej. Wiedziałem, też że zadanie to nie będzie łatwe, oraz że musi polegać na całkowitej naszej współpracy. W projekcie ważna jest rola obojga nas. Ania nie występuje tylko w roli tancerki, ale również uczestniczy w wyborze zdjęć. W czasie sesji wygląda to co prawda jakby każde z nas robiło swoje, czyli Ania tańczy a ja fotografuję, ale tak nie jest. To jest początek naszej pracy, która dopiero zaczyna się poza sesją. I tak po kolei: pierwsza selekcja fotografii, wstępne ich opracowanie, analiza poszczególnych ujęć, wymiana maili, rozmowy o zdjęciach i ostateczny wybór. Dzięki temu, z poszczególnej sesji, pozostają te najlepsze fotografie. Przy okazji każde z nas uczy się od drugiego. Ania mówi, że każda sesja „motywuje nas do działania” i jest to prawda. Ja poznaję sztukę baletu, Ania tajniki fotografii.
Zaczynając projekt o balecie nie wiedziałem prawie nic. Teraz nadal niewiele wiem, chociaż przeczytałem kilka książek o balecie, oglądnąłem kilkanaście filmów ze spektaklami, byłem też na jednym przedstawieniu i fotografowałem na kilku lekcjach baletu. Często rozmawiamy, a ja staram się jak najwięcej dowiedzieć o balecie, a to po to żeby zrobić kolejną fotografię. Ania twierdzi, że „balet jest najwspanialszym sposobem na samodoskonalenie zarówno fizyczne, jak i duchowe”. Dodam, że motywuje również do działania twórczego nawet mnie – fotografa.

Nie ukrywamy, że wzorujemy się na podobnych, już realizowanych projektach. Pierwowzorem jest ten realizowany od 2000 roku, przez nowojorskiego fotografa Dane Shitagi. Wtedy zaczął fotografować zawodowe tancerki z American Ballet Theater, Boston Ballet i Tulsa Ballet w przestrzeni miejskiej. Cykl ten nazwał „Ballerina Project”. Założył profile na Facebooku, Instagramie, Tumblrze i Twitterze, gdzie publikuje zdjęcia z kolejnych sesji. Na początku używał tradycyjnych metod fotograficznych. „Dopiero wiosną 2012 roku zacząłem używać cyfrówek”. Przenosi balet ze sceny teatru na ulice, przez co wpisuje taniec w codzienność życia miasta. „Staram się robić zdjęcia baletnic – nie ich tańca.” „Ballerina Projekt” zdobył popularność i doczekał się licznych kontynuacji. Podobne zdjęcia powstają w Miami, Bostonie, Toronto i na Hawajach. Od 2008 roku australijska fotograf Lisa Tomasetti fotografuje Australian Ballet. Podróżując z nim wykonuje zdjęcia baletnic na ulicach Paryża, Nowego Jorku, Tokio i Szanghaju. Jako scenerię wybiera najbardziej ruchliwe ulice i skrzyżowania. Podczas wyjazdu Baletu do Chin wybrała jednak dzielnice mieszkalne Pekinu. „To sprawia, że [zdjęcia] wyglądają inaczej, staram się znaleźć uliczki, które nie są tak znane turystom”.

Balet na zdjęciach możne wyglądać dobrze lub źle. Najtrudniejszym okazuje się nie jest zrobienie odpowiednich zdjęć w „decydującym momencie”. Natomiast, sztuką jest wybór tych najlepszych, na którym baletnica prezentuje się nie tylko pięknie, ale również idealnie według prawideł techniki baletowej. Pamiętajmy, że balet powstał dla ukazania tancerzy w doskonałych pozach, które mają ukazywać harmonię i perfekcję. Tancerze mają wyglądać pięknie. Gdy tańczą nie zauważamy krótkich momentów, kiedy przybierają nie zawsze idealne ułożenie. Nasze oko odnotowuje tylko pozy kulminacyjne, zatrzymane i utrzymane. „Nieustanne dążenie do perfekcji i praca nad przekraczaniem własnych granic” tak o tańcu mówi Ania. Dlatego w fotografii baletu tak ważna jest równowaga, aby zatrzymać na zdjęciu ten odpowiedni moment. Dla tancerki treścią jej pracy jest dążenie do ideału, napełnieniem tańca uczuciami i emocjami. „Nasz projekt pokazuje tancerkę przede wszystkim poza teatralnym środowiskiem. Pozostawioną samą z sobą i swoimi myślami” mówi Ania. Dlatego wybór zdjęć jest bardzo istotny. Musi być zaakceptowany przez Anię, bo to ona pracuje ciałem i wyglądem. Dobra prezencja jej na zdjęciach jest niezmiernie ważna i „pozwoli czerpać jeszcze większą satysfakcję”. Fotografie mają nie psuć jej pracy. Co prawda wpadki się zdarzają, ale są tylko drogą do osiągnięcia perfekcji. Dla Ani tańczenie w balecie „pozwala na zdobywanie technicznych umiejętności, niezbędnych do tworzenia”. Moim zatrzymanie tego w fotografii, w harmonii z architekturą naszego miasta.

Najpiękniejszym w naszym projekcie jest to, że Ania tańczy spektakl, którego świadkiem, widzem i rejestratorem jestem w tym danym momencie tylko ja. Scenografia, w której odbywa się taniec, zobaczą dopiero oglądający nasze fotografie. Muzyka, do której tańczy Ania, zostaje uchwycona jedynie w fotografii. Operatorem światła jest słońce, które oddaje swój czar w tej jednej i niepowtarzalnej chwili. Fotografia natomiast prezentuje to wszystko w jednym, jedynym ujęciu. Ania ma również nadzieję, że: „„Baletnica w mieście” poruszy i zachwyci a w szczególności uświadomi, że posiadanie pasji to wielki skarb”.

Zielona Góra, 2016, Paweł Janczaruk

Reklamy